Władysław Starewicz (1882-1965) - jedyny Polak, który stworzył odrębny gatunek filmowy - był pionierem animowanego filmu lalkowego realizowanego metodą poklatkową. Urodził się w Moskwie, studiował w Akademii Sztuk Pięknych Petersburgu. W 1912 r. założył Muzeum Przyrodnicze w Kownie, gdzie realizował swoje pierwsze filmy, utrwalając na nich owady. Potem pracował nad kolejnymi filmami w Moskwie, a po Rewolucji Październikowej we Francji. Zafascynowany entomologią, początkowo marzył o filmowaniu życia owadów, a także innych zwierząt. Stworzył własną technik „ożywiania" lalek. Poświęcił jej ponad 50 lat życia, realizując blisko 100 filmów i zyskując przydomek „Europejskiego Disney'a".
Tak się niestety składa, że poza małym gronem historyków filmu i pracowników Studia Se-ma-for, niewielu naszych rodaków wie o tym, że człowiekiem, który stworzył nowy gatunek filmowy - poklatkową animacje lalkową, był Polak. Technika ta jest w Polsce w dalszym ciągu popularna i rozwijana w Studio Filmowym Se-ma-for (przypomnijmy chociażby filmy dla dzieci o Misiu Uszatku czy Misiu Colargolu).
Władysław Starewicz urodził się 8 sierpnia 1882 roku, w Moskwie, z ojca Aleksandra i matki Antoniny z Legęckich. Po śmierci matki czteroletni Władysław oddany zostaje na wychowanie do babki mieszkającej w Kownie. Tam spędza dzieciństwo i młodość. Wcześnie zdradza różnorodne talenty, uprawia malarstwo, rysunek i fotografię. Doskonali karykaturę oraz zyskuje coraz większą popularność jako satyryk. Jednak przede wszystkim poznaje otaczającą go przyrodę. Jego główną pasją staje się kolekcjonowanie i preparowanie owadów. To właśnie zamiłowaniu do entomologii zawdzięcza swoją karierę.
W czerwcu 1910 roku w Kownie na Litwie w swojej małej, domowej pracowni Starewicz dokonuje oryginalnego eksperymentu. Zafascynowany różnorodnością oraz bogactwem form i kształtów świata owadów postanawia najciekawsze i najwspanialsze okazy filmować. Wybór pada na unikalne żuki jelonki, mieszkańców puszczy litewskiej, których zwyczajami interesuje się od dawna. Oto, jak sam opisuje to historyczne wydarzenie: "Kiedy próbowałem sfilmować walkę żywych żuków jelonków o samicę, okazało się, że po zapaleniu reflektorów zamierały one w bezruchu. Wpadłem, więc na pomysł, aby uśpić moich rycerzy. Oddzieliłem ich kończyny i rogi od tułowia, potem z powrotem umieściłem je na właściwym miejscu przy pomocy cieniutkich drucików. Tak spreparowane lalki z uśpionych żuków ubrałem w kostiumy, buty z cholewami, dałem do ręki rapiery."
Walkę samców o siedzącą samicę filmował Starewicz na tle stylizowanej dekoracji, dzieląc ruch na poszczególne fazy i wykonując zdjęcia klatka po klatce. Efekt był tak powalający, że podobno po obejrzeniu wywołanych zdjęć na ekranie, Starewicz zawołał: "Ruszają się, ruszają jak żywe! Co za fantastyczne tworzywo, zdolne kreować cuda!"
W styczniu 1912 roku, po podpisaniu umowy z producentem filmów Chanżonkowem, Starewicz przenosi się z Kowna do Moskwy. W tamtych czasach jest młodym, nikomu jeszcze nieznanym reżyserem filmowym. Do Moskwy przyjeżdża wraz z żoną Anną, która pomaga mu przy realizacji filmów, córką Ireną i montażystką Maria Wodzińską, późniejszą kierowniczką działu montażu w wytwórni Chanżonkowa. Przywozi ze sobą również owoc dwuletnich doświadczeń i poszukiwań, kopię ośmiominutowego filmu pt. "Piękna Lukanida". Ten pierwszy film lalkowy daje mu rozgłos i pieniądze, a także zapowiada jego błyskawiczną karierę. Premiera filmu odbyła się w Moskwie, 26 marca 1912 roku. Bohaterami filmu nie byli żywi aktorzy, lecz żuki jelonki występujące na tle średniowiecznych w stylu dekoracji, po raz pierwszy poruszane według jeszcze mało znanej na świecie metody animacji poklatkowej. Po premierze niektórzy krytycy pisali, że w filmie występują „tresowane owady". Wkrótce Starewicz realizuje następny film pt. "Konik Polny i Mrówka", pierwszą adaptację utworu literackiego, transpozycję znanej bajki Iwana Kryłowa. Tym razem artysta sięga do alegorii, ukazując środkami filmu lalkowego tragedię losów ludzkich.
Premiera filmu odbyła się 15 grudnia 1912 roku w Kopenhadze. Sukces filmu przeszedł najśmielsze oczekiwania producenta. Obraz obejrzeli widzowie Europy i Ameryki. Wykonano rekordową ilość kopii -140. Jedną z nich w srebrnym pudełku Chanżonkow ofiarował następcy tronu rosyjskiego, Aleksemu Nikołajewiczowi. Sam producent otrzymał złoty pierścień z brylantem, reżyser zaś od producenta medalion ze znakiem wytwórni - rozbuchany Pegaz.
Zaraz potem, zimą 1914 Starewicz zwalnia się z Wytwórni. Przyczyn jest wiele, ale wszystkie one wynikają z jednego pragnienia niezależności twórczej. Jeszcze u Chanżonkowa postanawia spróbować swych sił jako reżyser i operator aktorskich filmów fabularnych. Doskonałe opanowanie różnych technik filmowych pozwala na podejmowanie tematów, w których dominują motywy ludowej i bajkowej fantastyki. Adaptuje utwory Mikołaja Gogola - "Straszliwa Zemsta", "Noc Przed Bożym Narodzeniem", "Noc Majowa" czy "Seroczyński Jarmark", wszystkie z bajecznie kolorową scenografią, a także poemat Aleksdra Ostrowskiego i Puszkina. Powstają filmy takie jak: "Jola", ekranizacja powieści Jerzego Żuławskiego i "Pan Twrardowski" na podstawie powieści Ignacego Kraszewskiego. Talent satyryczny ujawnia podczas realizacji filmu "Caliostro" według popularnej w tym czasie książki Saliasa "Hrabia Caliostro".
Wybucha I Wojna Światowa. Starewicz kręci szereg parodii obyczajowych oraz kilka grotesek politycznych o antywojennej wymowie. Jedna z nich to "Lilia Belgii", będąca satyrą na Wilhelmowskie Niemcy, dokonujące najazdu na Belgię.
W dramatach filmowych Starewicza występowali znani aktorzy rosyjscy tej miary, co Iwan Możuchin, późniejsza gwiazda europejskich ekranów, Olga Gzowska, Zofia Gosławska, Władymir Gajdarow, Jewgienij Wachtangow, a także wielu polskich aktorów - Halina Starska, Krystyna Niewiarowska, Antoni Fertner, Stefan Jaracz, Jan Wiszniewski oraz węgierski aktor Fryderyk Jarossy, późniejsza gwiazda warszawskich kabaretów. Coraz częściej w filmach ojca i z coraz większym powodzeniem, występowały jego córki, starsza Irena i młodsza Nina. W roku 1919 Starewicz opuszcza Rosję i przez Konstantynopol i Rzym udaje się do Paryża.
Charles Ford, osobisty przyjaciel Starewicza: "Starewicz zamieszkał w Fontene Bois. Wynajął tam willę, w której założył własne studio filmowe, powracając do realizacji swoich ulubionych filmów lalkowych. Publiczność paryska bardzo szybko poznała i pokochała jego twórczość pełną humoru i lekkiej satyry. Swój okres francuski rozpoczyna filmem w stylu "Pięknej Lukanidy", zatytułowanym "W Szponach Pająka". Oto przed oczami widzów rozwija się obraz obyczajowego rozkładu wyższych sfer. Bogaty bankier uwodzi piękną, młodą i naiwną aktoreczkę kabaretową. Zabiera ją do swego pałacu... na szczęście zakochany w niej szlachetny młodzieniec staje w jej obronie i w ostatniej chwili udaje mu się ją uratować."
Filmy Starewicza są rozpowszechniane na całym świecie, nie wyłączając Chin, gdzie kolejna jego bajka "Żaby Chcą Króla" cieszy się szczególnym powodzeniem. Nakręcona w roku 1922 jest udaną satyrą polityczną na ustrój parlamentarny.
Zabawnym filmem z 1923 roku jest satyra na hollywoodzkie mody i obyczaje, animowana parodia westernu pt. "Miłość czarna i biała". Główne role w tym filmie grają lalki popularnych amerykańskich aktorów. Zakochany Charlie Chaplin rywalizuje z kowbojem Tomem Mixem o względy naiwnej Mary Pickford. Po tej parodii Starewicz wraca znów do swoich ulubionych bajek. Według własnych scenariuszy powstają - "Mała Śpiewaczka Uliczna", "Bajka Chińska", "Oczy Smoka". Nawet w tak idyllicznej inscenizacji Starewicz nie przestaje być satyrykiem. Wielki bonza w tym filmie, to nic innego jak parodia gry słynnego już w owym czasie Iwana Możuchina. W roku 1928 kręci jeden ze swoich filmów "Zaczarowany Zegar". Jest to średniowieczna bajka o zegarze i mistrzu, który go zbudował oraz u uczniu mistrza, który ten cudowny zegar ożywia, powołując do życia świat marzeń i wyobraźni.
Zaraz po sukcesie "Słowiczego Głosu" filmu z roku 1923, za który Starewicz otrzymuje złoty medal im. Hugona Rizenfelda za najlepszy i najbardziej nowatorski, nie amerykański film animowany, wyświetlany w U.S.A, Amerykanie w roku 1925 składają Starewiczowi korzystną ofertę pracy. Artysta jednak stanowczo odmawia: "Ameryka już zna moje plany. Oto recenzje tamtejsze, hymny pochwalne. Mam stamtąd niejedną kuszącą propozycję, ale dobrze mi tutaj, zostaję w Paryżu".
Liczne międzynarodowe sukcesy, nie zadowalają Starewicza, ciągle pełen jest nowych pomysłów i zamierzeń. Planuje realizację pełnometrażowych filmów animowanych takich jak: "Guliwer", "Spiąca Królewna", "Car Sołtan" i innych. Szkicuje projekty do "Snu Nocy Letniej". Pracę nad nimi rozpoczął jeszcze w Moskwie w 1916 r.
Próbuje także zainteresować producenta "Stworzeniem Świata", apokaliptyczną wizją opartą na motywach biblijnych. Zrealizować jednak udaje się mu tylko jeden film pełnometrażowy, "Opowieść o Lisie", który powstaje na motywach bajki Goethego pt. "Lis Przechera". Pracę nad scenariuszem rozpoczął w 1926 r. Film zostaje ukończony w 1930 roku. Nie od razu Starewicz znajduje producenta gotowego sfinansować udźwiękowienie filmu, a jemu samemu brakuje pieniędzy. Dla zarobku więc, z udziałem lalek z tego filmu, kręci krótkie bajki według La Fonteina: "Lew i Mucha" i "Lew Starzeje Się" oraz całą serię filmów z malutkim pieskiem-maskotką, Fetichem, wierząc ciągle w zmianę losu. Wreszcie po siedmiu latach nieustannych zabiegów gotowy obraz wykupuje niemiecka wytwórnia filmowa "UFA" i udźwiękawia go. 28 kwietnia 1937 r. odbywa się w Berlinie uroczysta premiera z udziałem Starewicza.
Charles Ford: "Krążyły plotki, że Starewicz nie jest Polakiem. On zawsze był Polakiem. Tylko wybuch wojny w 1939 r. uniemożliwił mu powrót do kraju, do Warszawy. Kilka miesięcy przed wybuchem wojny, producent pan Stefan Katelbach podpisał z nim kontrakt na realizację filmu pt. "Pani Twardowska", na podstawie poematu A. Mickiewicza."
Walka o realizację wymarzonych filmów nie ustaje. Starewicz eksperymentuje, próbuje nowych wynalazków. Lansuje filmy i obrazki stereoskopowe. Doskonali ciągle swoją technikę filmową. Pracuje nad nowoczesną konstrukcją lalki. Już w szkicach projektu przewiduje mimikę i ruch swoich bohaterów, rzeźbiąc setki mini główek lub używając plastycznych masek. Dla lalki grającej pierwszoplanową rolę, potrzeba ich było aż 1500. Lalki, które wykonuje i ubiera córka Irena używając takich materiałów jak drut, ołów, drewno, korek, ircha, gaza, jedwab, skóra, masa plastyczna stają się doskonałością w swoim rodzaju.